Strona wykorzystuje pliki Cookies m.in. w celach statystycznych. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce - Polityka prywatności.

To baby blues czy już depresja poporodowa?

To baby blues czy już depresja poporodowa?

Totalny rollercoster. Od euforii, dumy i wzruszenia, przez zmęczenie, niepewność samej siebie w nowej roli, aż po wszechogarniający smutek. Kiedy jeszcze nie tak dawno temu wyobrażałaś sobie te pierwsze dni i tygodnie, oczyma wyobraźni widziałaś je jako nieustające pasmo pozytywnych emocji. Tymczasem czujesz się zagubiona, przygnębiona i właściwie ciągle chce Ci się płakać. Spokojnie, wszystko się zgadza, właśnie zostałaś mamą. A to jest baby blues.

Macierzyństwo w rytmach baby blues

Po trzech dniach pobytu w szpitalu wreszcie wróciłaś z dzieckiem do domu. Według wszystkich "cioć dobra rada" od tego momentu miało być już tylko lepiej. Nie jest. Masz nieodparte wrażenie, że dosłownie toniesz pod naporem emocji – poczucie spełnienia i radość mieszają się z lękiem o dziecko, dopada Cię milion wątpliwości na sekundę, czy i jak poradzisz sobie z opieką nad noworodkiem. Nadmiernie się wzruszasz, płaczesz i właściwie ciężko jest Ci powiedzieć, z jakiego powodu. Brak kontroli nad nową sytuacją, jaką jest macierzyństwo, ba! nawet nad zwykłą codziennością, kompletnie Cię dezorientuje. Pod skórą czujesz, że coś nowego (niepokojącego?) zadziało się również w relacjach z Twoim partnerem. Jesteś wyczerpana, przytłoczona nowymi obowiązkami, jak nigdy przedtem nadwrażliwa na bodźce…


Po powrocie do domu, czyli najczęściej w 3. dobie po porodzie, zaczyna się baby blues, nazywany również depresją dnia trzeciego. Może Tobą zawładnąć na krótko, zaledwie na kilka godzin, ale równie dobrze na kilkanaście dni. Najważniejsza informacja jest taka, że baby blues to normalne zjawisko w okresie połogu. Co więcej, baby bluesowy rollercoster zalicza nawet 80-85% z nas, kobiet po porodzie.

Skąd ten baby blues

Przede wszystkim wiedz, że to nie z Tobą jest coś nie tak, tutaj winne są hormony. Twoje odczucia to czysta biologia. Najpierw, dosłownie natychmiast po porodzie, następuje potężny wyrzut oksytocyny i endorfin. To dzięki nim zapominasz o bólu, którego doświadczyłaś i zakochujesz się w  swoim nowonarodzonym dziecku. Niestety ten euforyczny stan nie trwa wiecznie. Kiedy po kilku dniach poziom hormonów spada i do głosu dochodzi prolaktyna, zaczyna się emocjonalny zjazd.


Zmęczenie

Z pewnością znasz już dobre rady w stylu „śpij, kiedy dziecko śpi” (bo nie wspomnę o „wyśpij się na zapas”, którym raczono nas przed porodem). Niestety w praktyce to właściwie niemożliwe, bo maluch nie odróżnia jeszcze dnia od nocy. Co to oznacza dla Ciebie, kobiety po porodzie? Ano tyle, że trudno Ci się będzie zregenerować po ogromnym wysiłku, jaki musiałaś wykonać, żeby wydać na świat nowe życie (dotyczy to zarówno porodu sn, jak i przez cc). Zresztą Ty, zostając mamą, najprawdopodobniej zatraciłaś zdolność odpoczywania. Jesteś w nieustannym stanie gotowości, żeby móc natychmiast odpowiadać na potrzeby małego człowieka, nawet jeśli mały człowiek akurat spokojnie śpi. A zmęczenie dodatkowo potęguje emocje związane z przeżywaniem baby bluesa.

Nawał pokarmu

Jesteś niewyspana, Twoje ciało jest obolałe po trudach porodu i właśnie wtedy, zazwyczaj około 3-4 doby po porodzie, Twoje piersi nagle boleśnie nabrzmiewają. Są tak twarde i pełne mleka, że dziecku trudno uchwycić brodawkę. Co tu dużo pisać, nie jesteś w stanie karmić. Masz wrażenie, że przez zastoje piersi zaczynają dosłownie palić żywym ogniem. To nic innego, jak nawał pokarmu. Czujesz ogromną frustrację, bezradność, więc jak tu nie oszaleć?


Twoje ciało, a jakby obce

Zdawałaś sobie sprawę, że Twoje ciało nie wróci do stanu sprzed ciąży natychmiast po porodzie. Ale pewnie nie spodziewałaś się, że brzuch będzie wyglądał, jakbyś nadal była w ciąży i to dość zaawansowanej. Twoje samopoczucie pogarszają atrakcje połogu – krwawisz, być może nadal odczuwasz skurcze, rana po nacięciu piecze, hemoroidy dokuczają, masz trudności z wypróżnianiem, piersi są tkliwe, w sposób niekontrolowany cieknie z nich mleko. To wszystko sprawia, że możesz czuć się źle sama ze sobą.

Spróbuj sobie pomóc

Porady: śpij, kiedy dziecko śpi, są oderwane od rzeczywistości. Ciężko tak po porostu zasnąć na zawołanie. Możesz jednak ten czas wykorzystać na przykład na serial lub poprzeglądać internet czy ulubioną prasówkę. Po prostu sprawić sobie jakąś drobną przyjemność, która pomoże Ci się zrelaksować.

Pytasz: jaki czas? Przecież mam do ogarnięcia jeszcze inne dziecko/dzieci? W takim razie ewidentnie potrzebujesz wsparcia logistycznego. Zaangażuj w swoją codzienność bliskich lub przyjaciół. Na pytanie: "może Ci jakoś pomóc?", nie odpowiadaj, że nie trzeba. Poproś o przygotowanie obiadu, zrobienie zakupów albo zajęcie się starszymi dziećmi.


Pozwól sobie na przeżywanie emocji. Nie udawaj, że jest bosko, kiedy tak naprawdę jedyne o czym marzysz, to żeby po prostu porządnie się wypłakać. Zrób to.

Rozmawiaj o tym, co czujesz: z partnerem, przyjaciółką, bliskimi. Jeśli mówienie o emocjach twarzą w twarz jest dla Ciebie zbyt trudne, poszukaj grup wsparcia w intrenecie. Wiele kobiet przechodziło lub właśnie przechodzi to, co Ty. Możliwość doświadczeń z kimś, kto doskonale Cię rozumie przynosi ulgę.

Kiedy baby blues przemienia się w depresję poporodową

Musisz wiedzieć, że czasem baby blues nie mija samoistnie. Wręcz przeciwnie, objawy nasilają się z biegiem czasu i baby blues niemal niepostrzeżenie przechodzi w depresję poporodową. Smutek towarzyszy młodej mamie właściwie bez przerwy, podobnie jak poczucie lęku o zdrowie i życie dziecka. Brak chęci do życia utrudnia, a nawet uniemożliwia jej normalne funkcjonowanie. Nie ma też motywacji do codziennych czynności, jak zadbanie o wygląd czy nawet higienę. To sprawia, że woli zostać w domu niż wyjść na przykład na spacer. W efekcie zaczyna unikać ludzi. Podjęcie najprostszej decyzji, jak choćby w co ubrać dziecko, w jej odczuciu urasta do rangi prawdziwego problemu. Nie pamięta już, jak to jest czuć radość. Za to czuje się permanentnie zmęczona i osłabiona, zmaga się z bezsennością, a jej samoocena jest bliska zeru. Często zajada smutki, albo wręcz przeciwnie – na nic nie ma apetytu. W roli matki czuje się po prostu beznadziejna.

Czasem jednak jest zupełnie odwrotnie. Młoda mam zmagająca się z depresją poporodową może być prawdziwą petardą. Sprawnie ogarniać siebie i dziecko. Przygotowywać dwudaniowe obiady, prowadzić dom w stylu perfekcyjnej. I właśnie ta gra pozorów sprawia, że nikt nie wie, jak rozpaczliwie potrzebuje pomocy psychiatry lub psychoterapeuty.


I kiedy wszyscy pieją z zachwytu nad jej umiejętnościami organizacyjnymi, ona dociera do kresu wytrzymałości. Boi się samej siebie, bo coraz częściej nawiedza ją myśl, że zrobi dziecku krzywdę. Zaczyna się też zmagać z myślami samobójczymi.

Depresja poporodowa nie mija sama

O ile baby blues mija samoistnie, depresja poporodowa wymaga profesjonalnego leczenia. Dotyka nawet 20% z nas, świeżo upieczonych mam. Ten odsetek może być jednak znacznie wyższy, bo depresja poporodowa jest niestety wciąż bardzo rzadko diagnozowana. Kobiety bardzo często nie zgłaszają się po pomoc w obawie przed napiętnowaniem.

Depresja poporodowa daje o sobie znać zazwyczaj w ciągu pierwszych 6 m-cy życia dziecka, ale swój początek może mieć już w okresie ciąży, a po porodzie po prostu przybrać na sile. Szczególnie narażone są kobiety między innymi w trudnej sytuacji materialnej, po wcześniejszych stratach ciąż, po trudnym porodzie, samotne mamy, kobiety pozbawione wsparcia, narażone na stres życiowy lub w okresie ciąży oraz te, które mają uwarunkowania dziedziczne.


Macierzyństwo to nie bajka

Masz prawo nie radzić sobie w nowej sytuacji, jaką jest macierzyństwo. Nie ma znaczenia, że to nie pierwsze a kolejne dziecko.

Masz prawo prosić o pomoc w wyręczeniu w codziennych czynnościach.

Masz prawo przeżywać pełną paletę emocji, a nie tylko radość z powodu urodzenia dziecka. Nawet, a może tym bardziej, jeśli była to ciąża zagrożona lub jeśli poród przebiegł w sposób dla Ciebie trudny do zaakceptowania.

W momencie pojawienie się dziecka Twoje życie totalnie się zmieniło. Masz prawo tego nie akceptować.

Masz obowiązek zadbać o siebie.

Pozwól sobie pomóc

Przede wszystkim musisz wiedzieć, że nie jesteś złą matką dla swojego dziecka. Trudne emocje, których doświadczasz, to stan, który być może wymaga nawet profesjonalnego leczenia. Możesz być  w depresji i nie ma w tym Twojej winy.

Jeśli czujesz, że potrzebujesz pomocy, ale nie potrafisz o nią poprosić – daj ten tekst osobie, od której oczekujesz wsparcia.